niedziela, 12 lutego 2017

[Recenzja] Nocny Kochanek - Zdrajcy Metalu (2017)























Tracklista:
1. Poniedziałek 04:32
2. Dżentelmeni metalu 04:18
3. Pigułka samogwałtu 04:33
4. Dziabnięty 03:53
5. Łatwa nie była 03:55
6. Dziewczyna z kebabem 06:14
7. Smoki i gołe baby 03:28
8. De Pajrat Bej 04:24
9. Piosenka o niczym 01:25
10. Zdrajca metalu 04:33
11. Pierwszego nie przepijam 04:00
12. Gdzie jesteś? 02:02

Rok wydania: 2017
Gatunek: Heavy metal
Kraj: Polska

Skład zespołu:

Artur Pochwała - bas
Tomasz Nachyła - perkusja
Robert Kazanowski - gitara
Arek Cieśla - gitara
Krzysztof Sokołowski - wokal

Na drugiej płycie Nocnego Kochanka nie zmieniło się nic w warstwie muzycznej i lirycznej. Zmienił się za to perkusista - Dominika Wójcika zastąpił Tomasz Nachyła. Chociaż utwory ogólnie trzymają dobry poziom, to jednak są one mniej chwytliwe niż na poprzednim albumie.

"Poniedziałek" i "Dżentelmeni metalu" to kawałki o mocnym, ociężałym brzmieniu gitar, w których właściwie brak heavy metalowych melodyjek, do których przyzwyczaił nas Nocny Kochanek. Utwory te mają też stosunkowo wolne tempo i jakby ich przeciwieństwem jest szybki "Pigułka samogwałtu". Dość przyjemny kawałek zawierający lekką, choć nie wyrafinowaną melodię. "Dziabnięty" to powrót do agresywnego grania i tu znów masywność przeważa nad melodiami. "Dziewczyna z kebabem" to konkurent dla "Zaplątanego" z poprzednika i podobnie jak tamten, znakomicie się sprawdza w roli balladowego przerywnika.

Kompletnie inny jest numer "Łatwa nie była". To utwór w stylu przypominającym w znacznym stopniu dokonania power metalowych zespołów. Głównie chodzi tutaj o jego radosny, wręcz wesołkowaty wydźwięk. Nie pasuje on do reszty zawartych tu utworów jak i do całej twórczości grupy. "Smoki i gołe baby" również udowadnia, że Nocny Kochanek nie sprawdza się w graniu spod znaku Dragonforce. Dla mnie kawałek jest zwykłą zapchajdziurą. Podobną zapchajdziurą jest "Piosenka o niczym", ta jednak przedstawia hard rock o wesołkowatym zabarwieniu i psuje ogólny odbiór płyty. Dawną świetność zespołu przywraca kompozycja "Zdrajcy Metalu". Porządny, heavy metal, w którym znajdzie się miejsce zarówno na ciężar jak i melodie. Kawałek z chyba największym polotem na tym wydawnictwie.

Płyta momentami zbyt masywna, momentami zbyt cukierkowa, co nie przystoi porządnej heavy metalowej kapeli. Kompozycje nie są tak chwytliwe jak w przypadku pierwszego albumu, a krążek jako całość jest nieco męczący. A to z powodu ciężaru, a to z powodu wesołkowatego klimatu. Większości numerom brakuje czegoś, co skutecznie by zespoiło agresje gitar i dziarskie melodie, a znalazły się też utwory słabe, czego nie uświadczyliśmy na poprzedniku. Płyta nieco słabsza od poprzednika, ale miejmy nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy i jeszcze wiele dobrego od Nocnego Kochanka usłyszymy.

6,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz