[Po pierwszym odsłuchu...] #12

Do bardzo udanych nowości 2018 roku z pewnością można zaliczyć "Rise to Glory" japońskiej grupy Loudness. Zespół nie zaskakuje nas niczym nowym w swej twórczości i po prostu gra rasowy heavy metal, do jakiego przyzwyczaił fanów. Utwory są ociężałe i zarazem pełne energii, co może być znakiem rozpoznawczym grupy. Precyzja wykonania zawsze cechowała Loudness i tak jest tym razem."Soul of Fire", I'm Still Alive" i "Go for Broke" to świetnie odegrane utwory, które charakteryzują się masywnymi riffami, ostrymi i szybkimi gitarowymi solówkami i mocnym wokalem. Słychać wyraźnie, że to ten sam zespół, który nagrał "Thunder in the East" i dobrze, bo nie chciałbym, by na stare lata członkowie zespołu eksperymentowali z nowymi gatunkami. "Until I See the Light" to kompozycja rozpoczynająca się od partii akustycznych gitar. Nie jest to jednak ballada, jak by się mogło wydawać, gdyż potem utwór nabiera ciężaru. Mi osobiście najbardziej utkwił w pamięci "The Voice", bo jest to utwór nietypowy jak na Loudness. Stylistycznie różni się on od tego, co grupa grała do tej pory. Mamy lżejszy od pozostałych kawałków, lecz chwytliwy riff i łagodną melodię. Właśnie tą innością kompozycja ta przyciąga uwagę. Ciekawostką jest też instrumental "Kama Sutra". Nie podoba mi się tylko "Massive Tornado", bowiem utwór nie pasuje do reszty płyty, a przypomina on raczej muzykę z pogranicza hardcore punk. Loudness, mimo upływu lat, wciąż jest kopalnią ciężkich, brutalnych riffów i wściekłych solówek. Nie jest to najlepsza płyta zespołu, ale z pewnością jest to solidnie wykonany heavy metal.

Komentarze