[Recenzja] Tygers Of Pan Tang - Ritual (2019)



















Tracklista:
1. Worlds Apart 5:21
2. Destiny 5:01
3. Rescue Me 4:39
4. Raise Some Hell 3:01
5. Spoils of War 5:32
6. White Lines 4:22
7. Words Cut Like Knives 4:37
8. Damn You! 3:52
9. Love Will Find A Way 4:13
10. Art of Noise 4:41
11. Sail On 7:38

Rok wydania: 2019
Gatunek: Hard Rock, Heavy Metal
Kraj: Wielka Brytania

Skład zespołu:
Robb Weir - gitara
Jacopo Meille - wokal
Micky Crystal - gitara 
Gav Gray - bas 
Craig Ellis - perkusja

"Ritual" jest 12 krążkiem legendarnej kapeli NWOBHM Tygers Of Pan Tang. Chociaż grupa co jakiś czas nawiązuje do swego szczytowego okresu, to jednak obecnie próżno szukać tego brytyjskiego ducha lat 80-tych. Niemniej, tegoroczny album formacji warty jest polecenia zarówno jej fanom jak również miłośnikom grania spod znaku hard/heavy.

To drugi album, jaki wyszedł spod skrzydeł Mighty Music, i słychać, że współpraca z tą wytwórnią układa się świetnie, ponieważ brzmienie tego wydawnictwa jest solidne. Same kompozycje są bardzo zróżnicowane - uświadczyć można klasyczny metal, przebojowy hard rock, a także wzniosłe, z lekka progresywne wybrzmiewania w stylu Diamond Head. Mimo zróżnicowania, album jest spójny i dobrze się go słucha jako całości.

Na początek dostajemy metalowy "Worlds Apart". Przyznam, że z początku pomyślałem sobie: "O nie, Tygersi bawią się w metal". Jestem bowiem zdania, ze ta formacja najlepiej czuje się w klasycznym hard rocku. Okazuje się jednak, że równie świetnie sprawdza się w ostrzejszym graniu. Utwór bardzo sprawnie zagrany, posiadający rewelacyjne zagrywki gitarowe i chwytliwy refren. Numer ten szybko stał się moim faworytem na płycie. Kompletnie inny jest "Destiny" pełniący rolę radiowego przeboju. Nie jest to bynajmniej zarzut, bo kompozycji miło się słucha. Solidną dawkę hard rocka mamy w "Rescue Me" oraz w "Raise Some Hell", z tym, że ten pierwszy to kontynuacja koncepcji przyjętej na poprzedniku, drugi zaś to już nawiązanie do korzeni i "Spellbound". Podniosłe, monumentalne wybrzmiewania trochę na wzór Diamond Head daje się zauważyć w "Spoils of War". Moim zdaniem utwór jest dość monotonny i na dłuższą metę nudzi. Jedynym ciekawym momentem jest klimatyczna solówka w środku utworu. "White Lines" to kawałek którym zespół pochwalił się jeszcze przed premierą płyty. Melodyjny i sprawnie zagrany numer bez większych fajerwerków, choć też bez zarzutów. Znalazło się też miejsce na balladę w postaci "Words Cut Like Knives".

"Damn You!" to znowu nawiązanie do klasyki i szczerze, taka forma nie robi zbytniego wrażenia i brzmi jak odrzut ze "Spellbound". "Love Will Find A Way" to kolejny utwór brzmiący jakby miał podbić radiowe playlisty z tym, że jest słabszy i mniej interesujący od "Destiny".

W "Art Of Noise" słychać pobrzmiewania rewelacyjnego "Insanity" z debiutu w środkowej części utworu. Ogólnie utwór ma heavy metalowy charakter. Najbardziej rozbudowany jest "Sail On" i w nim ponownie słychać pewne nawiązania do Diamond Head głównie ze względu  na jego patetyczny charakter.

Panowie z Tygers Of Pan Tang robią dobrą robotę i słychać, że są ze sobą zgrani, a granie muzyki sprawia im dużo frajdy. Myślę, że ten entuzjazm udzieli się wszystkim, którzy uwielbiają porządny hard rock i heavy metal.

7,5/10

Komentarze