[Recenzja] Turbo - Dorosłe Dzieci (1983)




















Tracklista:

1. Szalony Ikar 3:35
2. Przegadane dni 4:10
3. W sobie 5:00
4. Ktoś zamienił 3:20
5. Pozorne życie 3:10
6. Toczy się po linie 5:00
7. Nie znaczysz nic 3:25
8. Mówili kiedyś 3:05
9. Dorosłe dzieci 7:20

Rok wydania: 1983
Gatunek: Heavy Metal
Kraj: Polska


Skład zespołu:
Grzegorz Kupczyk – wokal
Wojciech Hoffmann – gitara
Piotr Przybylski – gitara basowa
Andrzej Łysów – gitara
Wojciech Anioła – perkusja


Turbo to ikona polskiego heavy metalu. Zespół powstał w 1980 roku, a 1983 ukazał się jego debiutancki album "Dorosłe dzieci". Nie brakuje na nim odniesień do takich grup jak Iron Maiden czy Judas Priest. Zdumiewa nie tylko warstwa muzyczna, ale i liryczna, bowiem wiele tekstów piosenek na tym wydawnictwie osadzonych jest w gorzkich czasach PRL-u. Jako przykłady mogą posłużyć "Ktoś zamienił", "Mówili kiedyś" czy sztandarowy wręcz utwór o komunie "Dorosłe dzieci", będący jednym z największych przebojów Turbo. 

Na sam początek dostajemy solidny strzał w postaci "Szalonego Ikara". Rozpędzone riffy i ostre pojedynki solowe od razu przywodzą na myśl Iron Maiden. Po tak udanym rozpoczęciu albumu równie mocny i szybki "Przegadane Dni". Słychać, że Turbo kipi energią i pomysłami. "W sobie" to tym razem łagodniejszy balladowy instrumental. Ten zaserwowany jakby na uspokojenie po ostrej łupaninie przerywnik kojarzy się już bardziej z późniejszą twórczością Dire Straits, zwłaszcza z płytą "Brothers in Arms", a harmonijne dźwięki gitar brzmią refleksyjne i są zatrzymujące. Zwraca uwagę również praca basu, który gra tu niezwykle melodyjnie. Turbo odzyskuje siły w następnym numerze. "Ktoś zamienił" to kompozycja o żwawym tempie, ponownie ostrych, ciętych riffach i solówkach, jest też krótka i treściwa. Mimo, że ogólnie posiada ona agresywny wydźwięk, to jej refren jest zdecydowanie łagodniejszy i bardziej melodyjny. Niezwykle przejmująco brzmi "Pozorne życie", obfity w delikatne i smętne dźwięki gitar oraz pełnego smutku i żalu śpiew Grzegorza Kupczyka. Warto również posłuchać tekstu skłaniającego do refleksji. Prawdziwa perełka na albumie. "Toczy się po linie" mocno kojarzy się z twórczością brytyjskich metalowych zespołów lat 80-tych, zwłaszcza tych z nurtu NWOBHM. Otwierający go riff przywodzi na myśl wczesny Tank. Charakteryzuje go długi wstęp instrumentalny i złożoność riffów, a Kupczyk śpiewa tu dość agresywnie. Najbardziej rozbudowany utwór na krążku. "Mówili kiedyś" to mój zdecydowany faworyt na płycie. Dziarski i zapamiętywalny riff na wstępie, mocny wokal. Kawałek krótki, ale jego przekaz daje do myślenia. Na sam koniec zespół serwuje jedną z najbardziej znanych ballad w swej twórczości. "Dorosłe dzieci" zna chyba każdy z nas. Mimo, że odnosi się do ponurych czasów komuny, utwór nie traci na aktualności. Po raz kolejny zwraca uwagę melodyjna partia basu, a Kupczyk śpiewa tu niezwykle przekonująco.

Jestem pełen podziwu dla gitarzystów Hoffmana i Łysowa, którzy pokazują tu kunszt swoich umiejętności. Piotr Przybylski natomiast udowadnia, że na basie też da się grać ambitnie. Jest to po prostu sprawnie zagrany heavy metal i jedna z pierwszych płyt heavy metalowych w Polsce. Muzyka jest wyraźnie zakorzeniona w brytyjskiej tradycji, a sam zespół został okrzyknięty polskim Iron Maiden. Słuchając takich utworów jak "Szalony Ikar" czy "Ktoś zamienił" ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Wspomnę jeszcze o Grzegorzu Kupczyku. Nie jest to co prawda wybitny wokalista, ale jego barwa głosu silnie przyciąga i intryguje. Pokazuje przez to, że nie trzeba się wydzierać, by śpiewać heavy metal. Jego talent ujawnia się też, a może przede wszystkim, w lżejszym repertuarze. Udowadnia, że "less is more" i to jest w tym wszystkim najlepsze. 

Płyta "Dorosłe dzieci" to obowiązkowa pozycja dla maniaków ciężkich dźwięków. Grupa czerpiąc z brytyjskiej tradycji nagrała wspaniały album, który na stałe wpisał się do kanonu polskiego heavy metalu.

9,5/10

Komentarze

  1. Brothers in arms ukazało się 2 lata później. Recenzja bardzo fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie rzeczywiście, nie zastanawiałem się nad czasem powstania, po prostu ten utwór jakoś tak skojarzył mi się z tą płytą :) Ale może warto by ten fragment z tego powodu zmienić...

      Usuń
  2. Myślę, że nie. Ewentualnie dodać coś w nawiasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dodałem słówko "późniejszą", chyba będzie ok :)

      Usuń
  3. Witaj
    Jestem właścicielem serwisu o tematyce rockowej , proszę o kontakt
    pozdrawiam
    Tommy

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza